Wywiad dla Cinema.pl

cinema.pl logo

Wywiad przeprowadzony przez Panią Karolinę Owsiannikow z serwisu Cinema.pl.

 

Ostatnio dołączyłeś do obsady serialu ‘Czas Honoru’? Dlaczego się zdecydowałeś?

Ponieważ jest to wymarzona propozycja dla świeżego absolwenta Akademii Teatralnej. Ważny temat, dobry scenariusz, zamknięta całość, spory budżet, dużo czasu na przygotowanie. Marzenie.

Często jest tak, że ekipa serialowa jest zgrana, jest tzw. rodzina. Jakie były Twoje początki?

Nie wchodziłem do ekipy jako jedyny nowy. Cała grupa młodych debiutująca w tym sezonie musiała się z tym mierzyć. Aby było nam raźniej – przed zdjęciami zgraliśmy się, poznaliśmy, spotykaliśmy. I to dało dobre efekty. Bo później zamiast tracić czas na docieranie się i wzajemne zawstydzenie, byliśmy gotowi do pracy.

Kogo grasz? Jaka jest Twoja postać?

Gram młodego powstańca o pseudonimie Wilk. Już sam pseudonim odzwierciedla jego cechy charakteru – jest bystry, przenikliwy, drapieżny i lubi chodzić swoimi ścieżkami.

Jest to serial historyczny? Co on Ci daje, co daje Ci ta postać? Czy czegoś nowego się dowiedziałeś?

Bardzo intensywnie wniknąłem w historię Powstania Warszawskiego. Na tyle na ile potrafiłem. Przez czas zdjęć żyję tym tematem. Pomaga mi to w budowaniu świata postaci. Co mi to daje? Przybliża historię mojego miasta. Rozbudowuje światopogląd. Pozwala przenieść się w czasie i przyjrzeć innym warunkom życia. Daje szanse w zrozumieniu konstrukcji psychicznej człowieka.

A jak wyglądały przygotowania? Czy opierałeś się tylko na scenariuszu czy też jakiejś wiedzy ze szkoły?

Najbardziej opierałem się na wiedzy ze szkoły teatralnej – im więcej czasu spędzisz myśląc o temacie, tym głębiej się w niego wchodzi. Serio! To działa. Całkowite oddanie, w każdej dziedzinie, sprawi, że rezultaty będą zadowalające. (przytoczę długi fragment wywiadu z panią Magdaleną Gawlikowską z Akpy.) Wychodzę z założenia, że im więcej przygotujesz się w domu, tym mniej będziesz kłamać na planie. Dlatego podszedłem do tematu Powstania bardzo intensywnie. Na wielu płaszczyznach:

1. Spędziłem wiele godzin w Muzeum Powstania Warszawskiego oswajając się z eksponatami i czytając ich historię. W ten sposób chłonąłem atmosferę. Pewnego razu zastanawiając się nad symboliką Wilka (tak nazywa się mój bohater) zaczepiłem Panią przewodniczkę Ilonę. Zaczęliśmy długo rozmawiać. Dialog był tak intensywny, że wyszedł poza mury Muzeum. Ilona jest teraz moim „Osobistym Konsultantem” a także „Prywatną Muzą Powstańczą”. Proponuje mi książki i filmy. Otwiera mi głowę. Żywo opowiada o dowódcach. Analizuję z Nią także zagadnienia scenariuszowe. Ostatnio tłumaczyła mi struktury kontrwywiadu.

2. Na okrągło słucham płyty zespołu Lao Che pt. „Powstanie Warszawskie”. Jest to doskonały krążek. Teksty są bardzo inspirujące i błyskotliwe. Zachęcają do zgłębiania tematu. Największą mocą tego albumu jest narracjia emocjonalna przebiegu Powstania. Na samym początku czuję euforię związaną z przygotowaniami do rozpoczęcia, następnie niepokój i znużenie przeciągającymi się walkami, później rozpacz, strach, a na końcu wycieńczenie i oddanie życia idei. Gdy słucham tej płyty mam poczucie, że służę ważnej sprawie.

3. Świetnym materiałem do pracy nad rolą Wilka okazała się książka pt. „Made in Poland” – wywiad rzeka z Stanisławem Likiernikiem, żołnierzem Kedywu. „Rozpoznani” to kolejna książka z której korzystałem. Jest to zbiór wspomnień Powstańców rozpoznanych na kronikach fimowych. Daje wgląd w różnorodność postaw, przeżyć i stosunku do tematu. Inną pozycją jest „Zagłada Ochoty” – opowiada o tym co Ronowcy wyczyniali na mojej dzielnicy.

4. Wielokrotnie oglądam filmy „Pianista”, „Idź i Patrz”, „Akcja pod Arsenałem”, „Szeregowiec Ryan”, aby lepiej przestudiować życie wojenne. Na moją wyobraźnię najlepiej działają sceny na ekranie, niż litery w książce.

5. Razem z Weroniką Humaj zorganizowaliśmy osobiste spotkanie z Panią Marią „Kamą” Stypułkowską. Uczestniczyła Ona w sześciu akcjach likwidacyjnych oficerów Gestapo, m.in. Franza Kutscherę. Dzięki życzliwości Jej syna Pana Mirosława Chojeckiego udało nam się skontaktować i umówić na spotkanie w podwarszawskim domu. To był dla nas duży zaszczyt. Zostaliśmy podjęci dobrą herbatą i doskonałym ciastem śliwkowym (zjadłem cztery kawałki). Odbyliśmy półtoragodzinną rozmowę, w trakcie której usłyszeliśmy historie wbijające w ziemię. Zadawaliśmy pytania z punktu widzenia aktorskiego, pomagające nam w zrozumieniu naszych postaci serialowych. Skupiliśmy się na interakcjach międzyludzkich i stanach emocjonalnych.

6. Regularnie odbywam podróże rowerowe z „Przewodnikiem po Powstańczej Warszawie”. Takie wycieczki dają dużo do myślenia. Zupełnie inaczej patrzę teraz na to miasto. Od dziecka przechodziłem obok różnych tablic upamiętniających waleczną śmierć Polaków. Teraz zaczynam łączyć wszystkie te tablice, niczym puzzle, i całość zaczyna być spójna. Zupełnie inaczej widzę teraz Warszawę. Widzę jak wiele wycierpiała.

Za scenariusz odpowiada m.in. aktorka Ewa Wencel. Czy to jest jednym z kluczy do sukcesu? Serial cieszy się ogromną popularnością.

Trudno mi powiedzieć. Bardzo często spotykam się z sytuacją, w której aktorzy piszą dialogi do scenariuszy. Rezultaty są zwykle dobre, bo aktorzy najlepiej wiedzą jak ułożyć zdanie, żeby „leżało w gębie”.  „Czas Honoru: Powstanie” wydaje mi się dobrą zamkniętą całością. Świetnym poligonem aktorskim.

Oglądałeś wcześniej serial?

Nie. Studiowałem wtedy w Szkole Teatralnej. Nie miałem kiedy.

Na czym wg Ciebie dzisiaj polega patriotyzm?

Nie wiem. Każdy to rozumie po swojemu. Ja staram się nie zaśmiecać ulic, nie zaśmiecać języka, i dbać o przepływ dobrych komunikatów między ludźmi.

 ‘Czas Honoru’ to dla Ciebie kolejny plan serialowy. Czym dla Ciebie jest plan serialu? Czy praca na takim planie różni się od pracy przy filmie?

Wszystko zależy od tego ile jest czasu na nakręcenie jednej sceny. Im więcej czasu tym bardziej zbliżamy się charakterem do filmu. Im mniej czasu na scenę, tym bardziej przypominamy fabrykę. Oczywiście – przyjemniej jest mieć filmową swobodę, czas, żeby szlifować diament, pracować nad szczegółami, ale praca w niewygodnych fabrycznych warunkach też ma swój urok – trzeba wykazać się partyzantką i sprawnością.

Często praca na planie serialu wiąże się z zaczepkami, aktorzy są myleni ze swoimi bohaterami. Też tak masz? Co wtedy robisz?

Spokojnie tłumaczę różnicę między fikcją a rzeczywistością. Z góry wiem też, że nie zostaniemy przyjaciółmi, bo po co mi przyjaciele, którzy mają kłopot z percepcją i przetwarzaniem podstawowych pojęć?

Nie jest Ci również obcy teatr…

Nie. Wychowywałem się w Teatrze Dramatycznym. Moja Mama pracowała przy produkcji musicalu Metro. Chodziłem na próby i chłonąłem atmosferę.

… spore doświadczenie masz w musicalach, w których również wykazujesz się nie tylko aktorsko.

Umiem też jako tako tańczyć i jako tako śpiewać.

Prowadziłeś program ‘Pogromcy rekordów’ w MTV Polska. Jak to wspominasz?

Jako prehistorię. To było baaaaaaaaadzo dawno temu. Traktowałem to jako wprawkę konferencyjną. I obycie z kamerą. I z ekstremalnymi sytuacjami.

Twoje umiejętności aktorskie wykorzystywałeś w tym programie czy to są dwie zupełnie inne sprawy?

Wiesz… trudno mi dzielić cechy osobowości na te aktorskie i te nieaktorskie. W pracy korzystasz z samego siebie. Ze swojego głosu, ze swojego mózgu, ze swoich rąk. Każda sytuacja w życiu składa się ze schematów, które później powtarzają się w aktorstwie. To bardzo cienka granica.

Chwilę uczęszczałeś do szkoły wokalnej, swoje talenty muzyczne wykorzystujesz w teatrze. Zacząłeś studia na SWPS, ale nie dawno  ukończyłeś Akademie Teatralną w Warszawie. Co Cię pokierowało w stronę aktorstwa?

Całe życie. Od początku mojego świata przewijał się temat sceny i kamery: a to mama w teatrze, a to wujek fotograf, a to artystyczni przyjaciele rodziny (malarze, rzeźbiarze, performerzy).

Czy wiedze psychologiczą wykorzystujesz w swojej pracy aktora? Rozkładasz postacie na pierwsze czynniki?

Tak. Uwielbiam rozkładać na czynniki pierwsze. Wszystko! A potem niczym klocki lego składam sobie całość w nowy twór. Własny twór. Daje to dużą satysfakcję.

Czy pewne wizje, które miałeś sprawdzają się w realu?

Tak. Najlepiej sprawdzają się wizje ripost. Ludzie rozmawiają bardzo przewidywalnymi schematami. Niektóre schematy są już tak wyświechtane, że należałoby je wywalić, albo wyprać. Gdy ktoś tego nie robi, może się łatwo naciąć. Najprostszy mechanizm – Pan A coś powie, Pan B odpowie „głodnemu chleb na myśli” (i w tym momencie Pan B myśli, że jest górą, bo zagiął rozmówcę), a wtedy Pan A mówi „głodny głodnemu wypomni” (teraz pan B jest w kropce, bo nie przewidzał, że ktokolwiek będzie w stanie odbić jego piłeczkę… przecież ta piłeczka zawsze się sprawdzała!?!?! ).

Przygotowując się do wywiadu, poczytałam … i stwietrdzam, ze zdolna bestia z Ciebie. Muzyka, film, ale tez masz smykałkę do internetu. Prowadzisz bloga, za którego dostałeś nagrodę. Co to za cudo?

Hahaha. Dziękuję za miłe słowa. Ale znasz to powiedzenie – „jak ktoś jest do wszystkiego, to jest do niczego”? Będę uważać.

 

cinema.pl logo