BaBassment: Wywiad

babassment-logo

WINDA: ADAM FIDUSIEWICZ

Sąsiedzi, zapraszam na przejażdżkę Windą! Dziś Gościem BBS jest aktor młodego pokolenia – utalentowany, charyzmatyczny, wulkan pozytywnej energii – Adam Fidusiewicz!

 

Fot. Marek Zimakiewicz

 

 

UWAGA!
Każdy, kto wpadnie do blok(g)u BBS będzie przyjęty w inny, odpowiedni dla Niego sposób :).  Adam został zaproszony do Windy i podobnie jak np. Magda Zajączkowska z Mint Grey zostanie wysłany w podróż po piętrach bloku. Zaczynamy od piętra 10, na którym tradycyjnie zadaję najbardziej błahe pytanie. Finał podróży to Piwnica, w której mój dzisiejszy Gość, Adam otrzyma klucz do BBS:)!

 

Jedziemy!

Najbardziej błahe pytanie – czy zawsze jadasz śniadanie?
Na Boga, tak! Uważam, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, który odpala silnik naszego organizmu. I jeżeli nie rozkręcisz się odpowiednio, nie rozpalisz swojego silnika, nie nalejesz do niego paliwa i nie uruchomisz, to cały dzień będzie zmarnowany, a ja nie lubię marnować czasu. Zawsze jadam to samo – płatki owsiane z serkiem wiejskim. Niedawno kupiłem taką odżywkę białkową i ładnie mieszam, to jest mój zestaw na dobry starcik. A gdy czuję, że łapie mnie jakieś przeziębienie, biorę tranowe pastylki z bezwonnym czosnkiem.

W telewizyjnym show „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” pokazałeś swoje drugie oblicze – wcielając się w różne gwiazdy muzyki, zdobyłeś uznanie samej Samanthy Fox! Powiedz, czym dla Ciebie był udział w tym programie?
To była dla mnie wielka, fascynująca przygoda, która pozwoliła mi pokazać się z innych stron, niż byłem dotychczas znany.  Na planie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo’, poznałem świetnych ludzi – bardzo duże znaczenie ma to, z kim pracujesz. Gdy masz do czynienia z ludźmi zgorzkniałymi, musisz z nimi walczyć, zamiast skupiać się na rzeczy, wtedy jest ciężko. Na szczęście w programie było inaczej – wszyscy byli pozytywnie nastawieni – każdy pion – ludzie, którzy malują, którzy przypinają mikrofon, producenci i sami uczestnicy. Dzięki nim chciało się pracować!

Co podczas przygotowania się i nagrywania show stanowiło dla Ciebie największe wyzwanie?
Największym wyzwaniem było śpiewanie – bardzo się wstydziłem, jest to dla mnie bardzo stresujące i nie jest to moja mocna strona. Kiedyś uczyłem się śpiewać u Pani Eli Zapendowskiej, która wówczas mi powiedziała – ‚Wiesz co Adasiu? Ty to płyty nie wydasz’. Co ciekawe, gdy zakończyła się edycja programu, w której brałem udział, Pani Ela do mnie zadzwoniła z gratulacjami i powiedziała : ‚Pamiętam, śpiewałeś strasznie słabo, a teraz się poprawiłeś. Zrobiłeś duży postęp’. Grzecznie podziękowałem:-). W każdy występ wkładałem dużo serca, do każdej postaci przygotowywałem się aktorsko, zgłębiałem informację na temat wylosowanych przeze mnie artystów. Poświęciłem się w stu procentach. Tak mam, jak zaczynam coś robić, to tylko na tym się skupiam. Inaczej nie potrafię.

Od kilkanastu lat pracujesz jako aktor – czy wciąż miewasz tremę?
Bardzo! Największa tremę miałem przed pierwszym programem „Twoja Twarz Brzmi Znajomo’. Jeśli chodzi o serial, trema jest coraz mniejsza. Wiem, jak to funkcjonuje, robię to wiele lat i swobodnie się w tym czuję. Jednak, gdy pojawiam się w nowym projekcie, gdzie mam stanąć w obliczu nowych wyzwań, zawsze jest taki moment, kiedy z etapu wyobrażania, trzeba przejść do etapu wdrażania. Ten przeskok jest najbardziej stresujący.

Wyjaśnij proszę, czym właściwie jest dla Ciebie trema, jakie to uczucie? 
Tremę odczuwam różnie – zwykle boję się, że się sypnę w tekście – na ramieniu siedzi mi taki goblin, który ciągle mi mówi: ‚Pomylisz się, nie umiesz, nie dasz rady, na pewno się przejęzyczysz’. Jeżeli jesteś perfekcjonistą- chcesz, żeby wszystko było dopracowane, zawsze pojawiają się wątpliwości. Zdarza się, że te wątpliwości powodują ‚obezwładnienie’ – miałem sytuację, kiedy wszystko było przygotowane, wychodzę na scenę, zaczynam performować pieśń i nagle wkrada się taka myśl: ‚co Ty tu robisz, gdzie Ty jesteś, przecież Ty nie umiesz’. I pojawia sie taka biała ściana, pustka w głowie. Wtedy bardzo łatwo się potknąć. Na szczęście, kiedy umysł przestaje ogarniać, z pomocą przychodzi ciało, które ma zakodowane na próbach gesty, ruchy. Wtedy zaczynasz działać z automatu (o ile wcześniej solidnie się przygotujesz).

Freestyle – co w głowie, to na języku!
Freestyle, to działka, która mnie niezwykle interesuje. Zawsze fascynowało mnie to, że ktoś może sobie ot tak stanąć i nawijać o czymś i brać to znikąd. Mam dużą słabość do freestyle’u. Podoba mi się to, co robią aktorzy improwizujący – ludzie, którzy stają na scenie i biorąc sugestię z widowni, potrafią na bieżąco grać, tworząc wspólnie niezwykłe scenki. Podobnie tancerze, którzy stają na przeciwko siebie i na spontnie odpowiadają na swoje ruchy w walkach. Podziwiam też tych, którzy potrafią rapować, rymować do muzyki.

Która kreowana przez Ciebie serialowa postać jest Ci bliższa – Hans z „Bodo”, czy Max z „Na Wspolnej”?
Każdy z nich jest mi bliski, tworząc obie postaci, korzystałem ze swoich cech osobowości. Budując Hansa, wyobraziłem sobie gościa, który chce mieć ciągłe poczucie władzy, przewagi i wyższości nad innymi. Dokopujesz się takich cech u siebie i je eksponujesz. Z kolei do Maxa podchodzę bardziej technicznie, bawię się, improwizuję. Zdecydowanie bardziej podobała mi się postać Hansa – był lepiej ubrany, nosił granitury Hugo Boss’a i miał figlarną dziewczynę.

Oglądasz produkcje ze swoim udziałem?
Czasami tak, ale muszę nadrobić ‚Bodo’, do tej pory nie miałem czasu. Gdy oglądam siebie na ekranie, czuję się dziwnie, głupio – od razu włączam samoocena. Nie za bardzo lubię na siebie patrzeć. Najbardziej irytujące są sytuacje, kiedy widzę, że coś skiepściłem i nie mogę już tego poprawić.

Kto jest Twoim mentorem, wzorem do naśladowania w dziedzinie aktorstwa?
Moim mentorem jest prof. Mariusz Benoit. To był dla mnie najważniejszy profesor w szkole teatralnej, czuję z nim dużą bliskość duchową, pomagał mi się otworzyć. Podoba mi się jego sposób patrzenia na sztukę, na człowieka. Do dzisiaj rozmawiam z nim w myślach.

Twoja energia zdaje się być niewyczerpalna, skąd ją pobierasz?
Piję dużo kawy:-). Od dziecka taki byłem, mam dużo energii, która lubię wykorzystywać. Inspirują mnie też ludzie, którzy tworzą coś dobrego, dzięki nim dostaję kopa. Cały czas szukam nowych bodźców. Chociaż to może prowadzić do uzależnienia, a w pewnym momencie życia stracę te wszystkie bodźce i będzie mi przykro.

Co trzymasz w swojej Piwnicy?
Staram się trzymać porządek w Piwnicy, bo nie ma nic gorszego niż trup, który gnije w piwnicy i w pewnym momencie wybucha. Podoba mi się to porównanie – kiedyś pewna znajoma Pani psycholog powiedziała mi, że są tacy ludzie, którzy mają swoje lochy, do których chowają rzeczy, o których nie chcą rozmawiać, nie chcą załatwiać pewnych spraw, a później to wszystko gnije, gnije, gnije, a w pewnym momencie wybucha. Dlatego właśnie lepiej w piwnicy mieć czysto.

 Witam w Piwnicy BBS Adam:)!